Zastanawiające?

Na chwilkę zwolniłam.
I mam takie dziwne uczucie, że wszystko wokół mnie zwolniło. Nawet deszcz przestał padać, ucichła syrena, którą gdzieś z oddali było słychać i to od samego rana. Nawet ptaków nie widać na niebie. Wypatruję dużych czarnych fruwających plam. Chyba też mają przerwę.
Usiadły na drutach bez zwisających nóżek.
Zwolniłam, bo musiałam zastanowić się na chwilkę nad zdaniem, które od samiuteńkiego rana do mnie wraca: nie mam już kasy. Na 10 osób, z którymi rozmawiałam- koleżanki z pracy- 9 z nich żali się na brak kasy. A wypłata dopiero pod koniec miesiąca.
Czy ja ją mam? No chyba też nie mam. Nie myślę. Żyję minimalnie... Zgłupieć można gdy na wszystko patrzy się przez pryzmat kasy.
\łapię oddech, szukam zajęcia. Koniecznie niskobudżetowego. Czytam. Połykam historię ludzi. Bardziej lub mniej szczęśliwych. Zagubionych w tej rzeczywistości i odnalezionych. W ich przeszłości, przeżytej na łamach książek szukam obecnej teraźniejszości, mojej, moich rodziców, może dzieci. Takie losy ich- czasami to nawet dobrze, ze nie moje! Nic tak nie podnosi na duchu jak stwierdzenie, że inni mają gorzej. Mieli gorzej. I niby to tylko książka, fikcja, nieistniejący świat, a jednak świadomość, że to nie moje historie, a ich- naprawdę robi różnicę. . Kogoś obcego. Ja tylko na chwilkę w nie wchodzę, przeżywam, analizuję, śmieję się z zabawnych sytuacji i dialogów oraz płaczę nad ogromem nieszczęścia. W każdym razie- sama decyduję kiedy mam wyjść. Zamknąć książkę, założyć kartę piękną zakładką i powiedzieć: do zobaczenia...
Wczoraj skończyłam Tajemnice bzów- Magdaleny Kordel.
To, owszem, nie nowość, ale dla mnie, to pierwsze spotkanie z tą pisarką. Pierwsze i nie ostatnie. Dałam się porwać stylowi pisania Pani Magdy. Ale przede wszystkim przepadłam w losach Leontyny.
sama główna bohaterka, jej dorastanie, młodość i szyba dorosłość spowodowana tragedią wojny..., są we mnie, zaprzątają mój umysł, duszę i wpływają na myśli.
I to, że pieniędzy brak, że nie wystarcza, że znowu coś poszło nie tak, że źle, zimno i byle jak na chwilę odchodzi na drugi plan, na inne momenty... a ja łapię oddech i zaglądam w okna innych, książkowych ludzi. ...a teraz tez pomimo deszczowego października pachnie mi bzem...


Komentarze